Losowa fotka:
Maruderzy
Strona główna arrow Maruderskie relacje arrow Triathlon - wrażenia by Filip
Menu:
Strona główna
Aktualno¶ci
- - - - - - -
Manifest programowy
Maruderzy - sylwetki
Maruderskie relacje
Maruderska galeria
- - - - - - -
Forum
Stare forum (archiwum)
Linki
Szukaj
Napisz do nas
- - - - - - -
 

Triathlon - wrażenia by Filip PDF Drukuj Email
Wpisał: Administrator   
25.04.2010.
Dzi¶ wystartowałem w pierwszym triathlonie w życiu.
Był to dystans sprint czyli 300m pływania, 8.5km na rowerze i 5km bieg. Trochę nietypowe było to ze zamiast szosy była jazda na mtb (i w zwi±zku z tym pod górę stromiej). Pogoda dopisała jak na zamówienie - temp w sam raz nie za gor±co nie za zimno, słonce, bez wiatru. W ogóle sama impreza to naprawdę ¶wietna zabawa. Osi±gn±łem swój cel, czyli ukończenie bez stopów (szczególnie na basenie). Ostatecznie w generalce zaj±łem miejsce 49 na 170 i 12 w klasie na 24 (Men 30-39). Teraz trochę więcej szczegółów:
- Start o 9 rano, na miejscu pojawiłem sie ok 8. Najpierw rejestracja gdzie dostałem chipa na nogę i namalowali mi numery na łydce i ramieniu. Potem udałem sie do tzw. Transition Area gdzie odbywaj± sie zmiany Basen-Rower i Rower-Bieg. Tutaj ułożyłem swój sprzęt i rozłożyłem tak żeby efektownie i szybko sie przebierać, co jak sie potem okazuje sie bardzo ważne, bo jak wyleciałem z basenu to umysł pracował na niskich obrotach.
- Pierwszy etap - basen. S± 2 baseny: faceci w jednym, kobiety w drugim. Dodatkowo ustawiaj± według szybko¶ci - szybsi najpierw, wolniejsi na końcu. Jest sporo osób i trochę trwa to czekanie na swoja kolejkę, ale za to tłoku w wodzie nie ma, bo tylko 2 osoby w rzędzie s±. Start. Pierwsza połowa spokojnie, nawet mi sie udało dwóch go¶ci wyprzedzić, co było miłym bonusem. Potem zaczynam sie męczyć i płynę bardziej w 'survival mode'. Ale udało się. Wyskakuje z basenu i biegnę do transition area założyć bikeowy sprzęt.
- MTB - kurcze nie jestem przyzwyczajony wsiadać na rower z tętnem 180. Ale po tym basenie wali ostro, wiec pierwsze kilka minut wałczę z tym żeby sie uspokoić i złapać oddech. Przy okazji kombinuje jak buty dokończyć zapinać, bo się okazuje że zapomniałem. Pierwszy kilometr jest po asfalcie potem zaczyna sie żwir i potem fajny singiel. Łapię oddech i zaczynam kręcić. Zdecydowanie MTB to moja kategoria wiec czuje sie dobrze szczególnie ze wyprzedzam ludków jeden za drugim.
- Wpadam na transition area znowu, zsiadam z roweru, zmieniam buty, rzucam kask, rękawiczki i zaczynam bieg. Pierwsze kilka metrów i czuje ze zaczyna mnie łapać skurcz w łydkach. K...mam nadzieje ze to nic poważnego. Robi sie trochę gorzej wiec staje i trochę rozci±gam i masuje. Strzelam żela też. Zaczynam powoli biec i po jaki¶ 5 minutach robi sie lepiej wiec mega ulga. Biegnę dalej swoim tempem, czyli nic agresywnego, bardziej to na jogging wygl±da niż na bieg. Wyprzedam kilka osób, ale mnie wyprzedzaj± też. Potem się jako¶ stawka ustawia i ostatnie 2 km biegnę sam.
- Meta. Uff...koniec..super uczucie. I pełen respekt dla tych co Ironman robi±.

Wasz korespondent z UTAH
 
 
© 2010 Maruderzy Anti-Racing Team
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.